środa, 28 listopad 2007

rapsodia kwietna

Zapomnialabym... takie krotkie dewagacje o kwiatkach, po przeczytaniu listopadowego newsweeka:

Polityka, polityka, tu wojenna gra muzyka… tak śpiewał Muniek Staszczyk w „Karuzeli”. Przypatrując się naszej własnej, bo polskiej polityce, ma się ochotę zaśpiewać „tu kwietna” gra muzyka.

Pseudo-polityczne rozgrywki naszej poprzedniej kampanii wyborczej świadczą o tym, że zwłaszcza przemysł florystyczny jest w dobrej kondycji. Ach co to była za jatka! która miała być balem ku czci prawych i sprawiedliwych i stypą dla całej reszty politycznych graczy. Wyszło, ku uciesze zdecydowanej większości, inaczej. Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle- chcialoby sie przypomniec, dla pokory przegranych, stare przyslowie. Zacnych, choć na szczęście byłych gospodarzy prosimy o jak najszybsze zejście ze sceny. Na wieki, wiekow...

Tonący i brzytwy się chwyta, zwyklo sie mowic, ale miłości??O tym nie bylo nigdzie mowy! No bo jakże można było blond poslanke, tak wpuścić w maliny, a może lepiej powiedzieć w róże? Perłami obrzucać, smsy słać, ahhh… tylko człowiek wyzuty z uczuć nie uległ by urokowi zalotów CBA, to czemuż się dziwić, że pani posłanka znowu poczuła się kobietą, i to jaką- kochaną. A swoją drogą, to zabiegi naszego jakże uroczego Biura słono musiały kosztować…NAS.

Każdy kto w ostatnim czasie odwiedził chociażby stragan z kwiatami, wie iż kwiaty tanim wydatkiem nie są, i nie dziwota, że dawny romantyzm ich wręczania mocno podupadł na zdrowiu. Śmiem wątpić, znając panów rządzących zamiłowania do kobiet, i chwała niech im będzie za ten gest docenienia matek, żonek i kochanek, które mianowali swoimi doradcami, ministrami, że bukiety, których na pewno skromne nie było, jawiły się okazale i pochodziły z dobrych, jak nie najlepszych hodowli. A kto inny, jak nie my, szare żuczki podatnicze na to charowaliśmy? W końcu CBA nie należy do samofinansujących się jednostek, a może? W nazwie ma w sumie coś co zakrawa o samodofinansowanie- korupcja, anty można wykreślić, bo i tak każdy wie, jak to z nami- Polakami.

Zapisane na kartach historii lubowanie się w podarkach, za załatwienie sprawy trudno ot tak wymazać. Szlachetnie by było, ale rzeczywistość jest inna, przeciez o tradycję wzajemnego obdarowywania trzeba walczyć. Ja tobie TO, a ty mi mercedesa. I tak to działa, i działać będzie.

Nie łudźmy się, że wyplewimy łapówkarstwo, a już na pewno, że zrobi to rząd obecny, przyszły, albo jeszcze kolejny. Poprzedni pokazał natomiast jak tego nie robić. Sądząc po reakcjach społecznych, lekcja ta została wygwizdana, i razem z nauczycielem przepędzona. Gdzie pieprz rośnie? Nie sądzę. Już dzisiaj słychać głosy opozycjonistów, którzy odgrażają się, że wrócą na stołki. Niech wracają, przynajmniej przemysł florystyczny trochę odżyje. Wspanialsze od róż są lilie, przez które, bohaterowie romantyczni ginęli. Storczyki również należą do kwiatów dostojnych i cennych, ale no cóż nieporęczne, i niebezpieczne, bo i z doniczki od roztrzęsionej pani poslanki można dostać.

Życzę jednak i sobie, i czytającym te wypociny, aby nigdy nie nadarzyła się sposobność obserwacji doniczek w ruchu. Uwierzmy w ich siłę, tak jak w UFO: każdy wie, że spodki latają, ale nikt pod przysięgą nie zezna, że je widział.

0 komentarze: